Podróże,  Sport

Love story po kaukasku, czyli jak się poznaliśmy

Związki to trudny, wielowątkowy i skomplikowany temat. Nawet te na pozór idealne mogą okazać się naznaczone wadami. Wadami, które ujawniają się dopiero wtedy, kiedy spotkamy kogoś idealnego. Bratnią duszę, tę na pozór mityczną drugą połówkę. Nasze love story to z jednej strony piękna, szalona opowieść. Z drugiej – naznaczona bólem i cierpieniem. Wszystko zaczęło się w Gruzji…

Połączył nas pech

Do końca 2019 roku Tomek współpracował z Runmageddonem, jednym z największych organizatorów biegów przeszkodowych w Polsce. W ramach tej współpracy został twarzą akcji Pomocna Dłoń firmy Wawel. Na polskich eventach RMG pomagał uczestnikom pokonywać przeszkody i przełamywać własne bariery, a na zagranicznych pilotował akcje charytatywne dla lokalnych dzieciaków. Tak było na Runmageddon Kaukaz w 2018 roku oraz na Saharze rok później. Kiedy zbliżała się kolejna edycja biegu w Gruzji był jak zwykle gotowy do działania. Pech jednak lubi pojawiać się w najmniej odpowiednich momentach – podczas treningu siłowego nabawił się urazu kręgosłupa. Wyjazd i cała akcja stanęła pod znakiem zapytania…

Edzia była zakochana w polskich edycjach RMG. Podczas jednej z nich w jej ręce wpadła ulotka reklamująca kaukaską edycję biegu (ciekawostka: był na niej Tomek!). Sprawdziła filmy i relacje z poprzedniego eventu i od razu zakochała się w widokach i klimacie biegu. Opłaciła start i zaczęła żmudne przygotowania pod okiem jednej z najlepszych polskich biegaczek długodystansowych. Pech jednak lubi pojawiać się w najmniej odpowiednich momentach – zbyt duża intensywność treningów przełożyła się na kontuzję łydki. Wyjazd stanął pod znakiem zapytania…

Love Story - Ulotka Runmageddon Kaukaz

Tomek nie należy do najbardziej rozsądnych ludzi. Jak się uprze, to jak przysłowiowy osioł. Walczył z kontuzją pod okiem fizjoterapeuty, ale aktywność fizyczna, tym bardziej bieganie 100 kilometrów po kaukaskich górach, nie była wskazana. Tryb osioł został jednak aktywowany, więc spakował się i w dzień wylotu był gotowy na podróż do Warszawy.

Trzech ortopedów odradzało Edzi bieganie. Kontuzja mogła się przez to tylko pogłębić i wyłączyć ją z aktywności na jeszcze dłużej. Gdyby ich posłuchała byłaby chyba pierwszym biegaczem godzącym się z wyrokiem lekarzy. Treningi nie miały pójść na marne – lotnisko Chopina wzywało!

Kaukaz love story

Cały event trwał sześć dni, wliczając dwa poświęcone na loty. Przez pierwsze cztery mijaliśmy się: podczas biegu Edzia walczyła o podium (które w końcu wywalczyła! I to pierwsze miejsce!), a Tomek prowadząc rozgrzewki przed startami ruszał na końcu, cały czas bojąc się o kręgosłup. Po każdym z dni rywalizacji zawodnicy spędzali czas w hotelu poświęcając go na regenerację, mini-imprezy, czy leczenie dolegliwości pobiegowych. Przez wszystkie te dni zamieniliśmy może kilka słów. Aż nadszedł dzień ostatni.

Love Story - Tomasz Żak

Po głównym biegu organizowany był Runmageddon Kids dla dzieciaków z lokalnej szkoły, a wcześniej dekoracja najlepszych, którą prowadził Tomek (Edzia do dzisiaj ma filmik na telefonie, gdzie Tomek wydziera się EDYTAAAA KUUUBIAAAAK!). Tego wieczoru zaplanowane było afterparty, gdzie wszyscy zawodnicy wraz z ekipą RMG mogli w końcu świętować. Wraz z upływem czasu, coraz więcej osób szło spać – dzień później czekało na nas zwiedzanie Tbilisi. Tego dnia zaczęliśmy ze sobą rozmawiać używając innych słów niż “cześć” i “siema”. Ludzie się wykruszali, czas mijał, a my nadal siedzieliśmy w hotelowym lobby rozmawiając o wszystkim i niczym. O rodzinie, która niekiedy zamienia życie w piekło. O śmierci najbliższych. O depresji. Skończyliśmy o czwartej nad ranem – Edzia poszła spać, a Tomek – jak przystało na świra – biegał po dachu z głośnikiem, ale to już zupełnie inna historia.

Love Story - Edyta Kubiak - pierwsze miejsce

Zwiedzanie Tbilisi też przegadaliśmy – bo nadal było o czym. Tak minął kolejny dzień. Tak upłynęła kolejna noc. W tej rozmowie było coś magicznego, coś, czego nie potrafimy opisać słowami. Coś, co trzeba samemu poczuć, żeby to zrozumieć. Dzień wyjazdu zbliżał się nieubłaganie. Tomek miał wrócić do Wielkopolski, a Edzia na Śląsk. Kiedy jednak poznało się kogoś takiego, to warto byłoby spróbować stworzyć coś razem, prawda? Niestety, życie nie jest takie proste.

Jest życie, jakie jest…


Szkopuł w tym, że oboje byliśmy w wieloletnich związkach. Mniej lub bardziej udanych, ale to nieistotne. Po, tak naprawdę dwóch dniach znajomości, wiedzieliśmy już, że nie potrafimy bez siebie żyć. Coś nas przyciągało do siebie. Coś kazało zrobić w życiach rewolucje.
Uważamy, że każdy człowiek na tym świecie ma swoją drugą połówkę. Może nawet nie jedną. Kogoś, kto jest dopasowany idealnie pod względem charakterologicznym, pod kątem pasji, stylu życia, ambicji i planów na przyszłość. Kiedy spotyka się taką połówkę będąc singlem – idealnie. Gorzej, kiedy jest inaczej. Wtedy rezygnacja z próby stworzenia takiego związku jest szalenie trudna, może nawet niemożliwa. Wierzymy, że reszta takich żyć nacechowana byłaby jednym pytaniem: a co by było gdyby? Nie chcieliśmy sobie tego pytania zadawać.

Każde z nas wróciło do siebie i każde z nas powiedziało swoim partnerom o tym, co się stało. Co chcemy zrobić. Nie było to ani łatwe, ani miłe. Jednak nie wyobrażaliśmy sobie innego rozwiązania. Okłamywania. Rozmów po kryjomu. Nie. Tylko całkowita prawda była wyjściem, pomimo, że bardzo bolała. Możecie nas za to znienawidzić. Możecie nie chcieć nas znać. My jednak ani trochę nie wstydzimy się tego, co się stało. Do końca zrozumie to jednak dopiero ktoś, kto był w podobnej sytuacji.

Love Story - pocałunek

Wywróciliśmy nasze dotychczasowe życia do góry nogami. Zamieszkaliśmy razem. Razem trenujemy, razem pracujemy, razem jeździmy na zawody. Razem planujemy kolejne projekty. Mamy wspólny plany i ambicje. Spędzamy razem 99,9% czasu i jesteśmy najszczęśliwsi na świecie. Czy wymagało to odrobiny egoizmu? Tak. Czy ktoś przez to ucierpiał? Niestety – tak. Jest jednak życie jakie jest i życie jakie chcielibyśmy by było. Ta decyzja przybliżyła nas do tego drugiego.

2 komentarze

  • Anita

    Zapewne wiele osób Was ocenia, jak mogliście itp. Myślę jednak, że jesteście bardzo odważni, że zawalczyliscie o siebie, swoją miłość. Życie mamy jedno, krótkie i ulotne. Podziwiam.. mi zabrakło tej odwagi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *